Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muffiny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muffiny. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 24 stycznia 2011

Indyjski alfabet i chai muffins

Na początku chciałam Wam podziękować za zachętę do napisania czegoś więcej na temat Indii. Ze względu na dużą ilość pytań, na które odpowiadałam znajomym i w pracy, potrzebowałam chwili przerwy. I refleksji...

A jak Agra czyli najbrzydsze indyjskie miasto, jakie widzieliśmy. Gdyby nie Taj Mahal, Agra byłaby jednym z wielu indyjskich miast. A jest tym, które odwiedza chyba każdy - wielka szkoda, że nie wygląda lepiej.
A jak ananas... W ciągu tych trzech tygodni bardzo chętnie piłam świeży sok ananasowy - pycha!
A jak aranżowanie małżeństw przez rodziny. Utarty zwyczaj, mocno zakorzeniony i stosowany także dziś, choć podobno coraz mniej przymusowe - chłopak i dziewczyna są sobie przedstawiani, spotykają się kilka razy i jeśli się lubią, to wkrótce się zaręczają, a jeśli nie - poszukiwania trwają dalej.

B jak Bangalore. Pojechaliśmy tam na zaproszenie znajomych M. Miasto absolutnie nie turystyczne, więc wykorzystaliśmy ten czas na wizytę w planetarium, ogrodzie botanicznym i kawiarni :)


Oraz zakupy naczyń, o których było już wcześniej :)
Bangalore przywitało nas nowym, czystym lotniskiem, szerokimi drogami dojazdowymi, budową kilku linii metra jednocześnie, antykwariatami. Władze miasta w jasny sposób stawiają na przyciąganie biznesu (hinduska Dolina Krzemowa) i najwyraźniej dobrze im to wychodzi. Ponieważ byliśmy tam w okresie przed i świątecznym, stanowiliśmy atrakcję dla pięcioletniego syna znajomych - w końcu pochodzimy z kraju, który z jego punktu widzenia jest blisko św. Mikołaja i w którym w grudniu były "colder than the freezer" ;)
B jak boathouse czyli dom na łódce, na którym spędziliśmy dzień i noc. Niespieszny czas wypełniony widokami, w tym trzema godzinami patrzenia się w gwiazdy i słuchania muzyki. Ponieważ planetarium odwiedziliśmy później, patrzyliśmy w gwiazdy, a nie w konkretne gwiazdy ;)












C jak cebula. Wydaje się to Wam dziwne? W grudniu w Indiach trwała wielka cebulowa spekulacja cenowa :) Cebula była skupowana, nawet importowana i sprzedawana po wyższych cenach. W części restauracji podobno zabrakło nawet cebuli, a wyobrażacie sobie kuchnię indyjską bez cebuli? Cebula w Indiach jest czerwona, ale bardziej blada niż dostępna u nas cebula hiszpańska (czerwona). Delikatniejsza w smaku, a w wielkości - mniejsza. 
C jak cukier. Wszechobecny w ilościach co najmniej dwukrotnie większych niż jestem w stanie znieść. Piłam super słodkie owoce lassi, szejki, kawę. Wam radzę zamawiać z połową ilości cukru jaki zwykle dodają ;)
Chilli - czerwone i zielone, świeże i w proszku, bardzo ostre, jak i też całkiem delikatne. Wszechobecne, co nie znaczy, że każde danie jest pikantne.
Cochin - turystyczne miasto na południu kraju, gdzie na każdym kroku można kupić i zjeść świeże ryby i owoce morza. Dla M. i mnie - raj!


Czas - w Indiach się do niego nikt specjalnie nie przywiązuje (a szczególnie w przypadku podróży kolejowej). Istnieje nawet określenie "Indian standard time"


D jak desery. Typowe indyjskie niespecjalnie przypadły mi do gustu - są przeraźliwie słodkie, ale jakoś nie są tym słodkim czymś, na co miałabym ochotę. Stąd dzisiejsze babeczki, na które przepis znajdziecie na końcu posta.
D jak "destroyed by nature". Niestety to powiedzenie poznaliśmy dopiero na sam koniec naszej podróży, a w sposób wysoce trafny opisuje dużą część naszych doświadczeń. Turystyka dla Indii nie jest kluczową gałęzią gospodarki i stąd, rzadko mieliśmy okazję oglądać jakiekolwiek prace konserwatorskie zabytków. Dużo częściej miejsca niezbezpieczne dla zdrowia i życia turystów były po prostu odgradzane i ten sposób rozwiązywano problem zniszczeń. Wolę nie myśleć, jak zabytki będą wyglądały za kilkadziesiąt lat - obawiam się, że nie będzie już tam wtedy wiele do obejrzenia...


D jak dziewczynki, których jest sporo mniej od chłopców - to konswekwencja wysokiego posagu, jaki trzeba dla niej zgromadzić oraz stosowania USG lub brutalnie mówiąc, mordowania ich zaraz po porodzie. Tak dzieje się nadal, choć państwo dostrzegło już zagrożenie wynikające z braku żon dla mężczyzn i rodzice dziewcząt mogą liczyć na posagi z budżetu państwa.


E jak experience. Chyba największe doświadczenie to ruch na drogach - nieustanne trąbienie, brak kierunkowskazów w użyciu, nieprzestrzeganie zasad i lekceważenie zdrowego (na standardy europejskie) rozsądku, nietrzymanie się pasów ruchu, co skutkowało realnymi pięcioma pasami ruchu zamiast nominalnych trzech. Plus riksze, furmanki zaprzęgane w wielbłądy. Ciekawy widok, ale samodzielnego kierowania raczej nikomu nie polecam.

F jak forty. Budowle obronno-pałacowe, które z zabytków zrobiły na nas największe wrażenie. Przemyślane, dopracowane, o zaawansowanej myśli techniczno-architektonicznej. Ze względu na położenie na wzgórzach oferują piękne widoki na okolicę.



G jak guma do żucia. Kupiłam cynamonową i kardamonową, jak się okazało, żadna z nich nie została jednak wyprodukowane w Indiach. Cynamonowa długo utrzymywała smak i piekła w język.

H jak humor, który nam dopisywał - Hindusom zresztą też :)

I jak Incredible India czyli hasło promujące turystykę w Indiach, skierowane do obcokrajowców. Działa, bo turyści przylatują, ale od czasu kryzysu jest ich dużo mniej - widać to było szczególnie na Goa, gdzie większość pokoi w hotelach była pusta.
 



J jak Jaipur. Baza wypadowa do okolicznych fortów oraz miasto, gdzie zakupiliśmy tradycyjne indyjskie stroje na ślub znajomych :)

K jak krowy na ulicach. Faktycznie są i nie da się ich opanować...


L jak lassi. Całkiem płynne lub bardzo gęste. Słone, słodkie i w wielu smakach - mango (klasyka), banan, ananas, róża, pistacja...

M jak Mumbai czyli Bombaj. Centrum produkcji bollywoodzkich.W wielu miejscach widać architekturę typową dla Wielkiej Brytanii, a w parku - rozgrywki krykieta, za którym Hindusi szaleją.


N jak naan, ulubiona wersja M. to cheese naan - nie wiem, ile ich pochłonął podczas tych trzech tygodni, ale przed wyjazdem przygotowywał mnie na to, że przytyje 10 kg, bo zamierza niczego sobie odmawiać. Całe szczęście groźby nie spełnił ;) Najlepsze naany jak twierdzi M. były podczas wesela, na południu, co jest o tyle ciekawe, że południe jest bardziej ryżowe - naany koniecznie muszą być prosto z pieca i gorące, najlepiej mieć do nich danie z sosem i wtedy kawałki tych pszennych placków zanurzamy w sosie... pycha!
O jak ostre jedzenie, którego się spodziewaliśmy, a trochę się rozczarowaliśmy, bo może ze dwa razy udało nam się zjeść coś bardzo ostrego. Chyba jasna skóra powodowała większą zachowawczość kucharza i umiar w dodawaniu chilli - a szkoda...
P jak parantha czyli mój ulubiony, listkowany placek. Sycący i smakowity, dostępny też w niektórych warszawskich lokalach z kuchnią hinduską - ogólnie po porównaniu kuchni w Indiach i oferty gastronomicznej w stolicy, mogę powiedzieć, że możemy tu też zjeść bardzo rzetelne jedzenie i chyba łatwiej tu o naprawdę oste potrawy.

R jak ryż, który na południu zastępuje pieczywo do posiłku. Najczęściej spotykany to basmanti, który stanowi też bazę do biryani.

S jak służący. Są niedrodzy, więc stać na nich prawie każdego (jak nam powiedziano). Rozwiązanie zakotwiczone w systemie kastowym i funkcjonalne - w domach lub mieszkaniach ma się dodatkowy pokój, który oddaje się do użytku służącej lub służącemu, których nie stać na własne lokum. Oprócz dachu nad głową, mają prąd, wodę, jedzenie z posiłku, które zostanie (bo jedzenie przygotowuje się tuż przed posiłkiem i nie przechowuje się dłużej niż jeden dzień) oraz niewielką pensję. Jak zostaliśmy sami w mieszkaniu znajomych, którzy wyjeżdżali na rodzinne spotkanie, to na pożegnanie powiedzieli nam: zostawiamy wam kucharza, służącą i kierowcę, czujcie się jak u siebie w domu... Chyba nie jesteśmy do tego całkiem przyzwyczajeni...
S jak trzydniowy ślub. Były tańce hinduskie, henna, oczywiście jedzenie, pan młody na słoniu, jak i ceremonia w białej sukni.


T jak tandoori, czyli gliniany piec do wypieku pieczywa oraz zapiekania przystawek lub dań, często wcześniejmarynowanych w aromatycznych mieszankach przypraw. W niektórych restauracjach jest specjalny "tandoori master", który odpowiada za przygotowania dań z pieca. Piec występuje też w wersji mniejszej, domowej - pomimo pokusy, jednak nie zakupiłam ;)

U jak Udaipur czyli najbardziej malownicze miasto, w którym byliśmy. Położone nad wodą, z zabudową w jasnych kolorach. Tam toczyły się przygody agenda 007 w filmie "Ośmiorniczka", wyświetlanego o 19 lub 19.30 w wielu lokalach. Oczywiście skorzystaliśmy z tej atrakcji i rozpoznawaliśmy oglądane kilka godzin wcześniej miejsca.






W jak wąsy, symbolizujące męskość. Faktycznie, większość mężczyzn to wąsacze - ja za wąsami nie przepadam, więc M. nie musiał się obawiać konkurencji ;)

X - w iksa krzyżują się paski w mojej walizce ;)

Y jak yes, yes, yes. Jak twierdzą złośliwi koledzy z pracy, to najczęściej wymawiane słowo w centrach kontaktowych zlokalizowanych w Indiach, a obsługujących cały świat.
Z jak zatrucie pokarmowe, paskudne. Dopadło mnie i nie chciało puścić, przez kilka dni zapach indyjskiego jedzenie był dla mnie katorgą - ale było, minęło

Tym, którym udało się przejść przez cały post, należą się muffiny :) Moja wariacja na temat masala tea (czy też chai) - moje ulubione przyprawy połączone w ciastem muffinowym, efekt to delikatny, aromatyczny i szybkie wypiek, w sam raz na śniadanie lub do popołudniowej herbaty czy kawy. Myślę, że będę dalej tworzyć eksperymentalne przepisy, może na kruche ciasteczka?

Chai muffins

Składniki na ok. 12 babeczek:
1 filiżanka mąki
1 i 1/4 łyżeczki proszku do pieczenia
1/8 łyżeczki soli
6 łyżek cukru
1 duże jajko
185 ml jogurtu naturalnego
40 ml oleju arachidowego
1/2 łyżeczki cynamonu
1/4 łyżeczki imbiru w proszku
1/4 łyżeczki kardamonu, rozgniecionego lub mielonego

Przygotowanie:

Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni, na blaszce układamy papilotki.

Osobno łączymy składniki suche i mokre, mokre wlewamy do suchych i krótko mieszamy - składniki mają się tylko połączyć.

Ciasto przekładamy łyżką do papilotek, wypełniając je do 3/4 wysokości, pieczemy ok. 20-25 minut.

Smacznego!



poniedziałek, 17 stycznia 2011

Znikają neony... i imbirowe babeczki ;)

Dziś przeczytałam, że z elewacji Hotelu Victoria w Warszawie znikają litery "VICTORIA"... Szkoda... bo były tam od zawsze... bo lubię ciekawe liternictwo... bo nie dałam rady wybrać się na wystawę liternictwa do Bęc Zmiana w grudniu...

I bo uwielbiam warszawskie neony! I nie jestem sama, hurra! Jakiś czas temu wpadła mi w ręce książka Ilony Karwińskiej, która zainteresowała się warszawskimi neonami sprzed wielu lat. Części z nich już nie ma, część dalej jest na elewacjach i świeci (siatkarka na pl. Konstytucji), część nie świeci, a niektóre z nich Ilona "uratowała" i trzyma z nadzieją na otwarcie w tym roku muzeum poświęconego neonom w Warszawie - bardzo jej kibicuję i niezależnie od jego lokalizacji, wybiorę się tam niezwłocznie!

Z książki tej dowiedziałam się też, że w zasadzie mieszkami blisko ulicy, która w założeniu miała być "zneonizowana" - Puławskiej. I faktycznie, neonów na niej jeszcze kilak zostawało (komis, perfumeria...)

Książkę bardzo Wam polecam i oglądajcie świecące litery na budynkach - niektóre to w zasadzie zabytki!


No to teraz nieco o babeczkach :)

W środku znajdziecie imbir mielony, jak i kandyzowany - jak komuś jest mało, to myślę, że i nieco startego świeżego da się też dodać ;) Na zewnątrz jeszcze nieco (albo nieco więcej, jak u mnie) imbiru mielonego w lukrze... Pachną pięknie, smakują nieziemsko, są szybkie i proste w przygotowaniu - po prostu nie ma powodu, by ich nie upiec ;)

Muffiny imbirowe z lukrem imbirowym - na podstawie "Babeczek imbirowych z polewą karmelową", podaję z moimi zmianami

Składniki na 18 muffinów:
2 i 1/2 filiżanki mąki pszennej
1 filiżanka brązowego cukru
1 i 1/4 łyżeczki proszku do pieczenia
2 łyżeczki mielonego imbiru
szczypta soli
1/4 filiżanki drobno posiekanego kandyzowanego imbiru
1 filiżanka mleka
1/4 filiżanki oleju arachidowego
1 duże jajko

na lukier (proporcje na oko) - cukier puder, imbir w proszku, sok cytrynowy

Przygotowanie:

Piekarnik nagrzewamy do 180 stopn, na blaszce ustawiamy papilotki.

Mieszamy składniki sypkie - mąkę, cukier, proszek do pieczenia, imbir, sól oraz imbir kandyzowany. W drugim naczyniu - płynne. Mieszamy zawartość obu naczyń, ciasto umieszczamy w papilotkach.

Pieczemy 15-20 minut, wyjmejemy i przynajmniej lekko studzimy!

Smacznego!


PS. Obiecuję, że w kolejnym poście będzie więcej o Indiach i mój autorski przepis na coś a la indyjskiego :)

wtorek, 30 listopada 2010

Muffiny dyniowe z żurawiną i czekoladą

Muffiny obiecane Kornikowi. Sezonowe dzięki obecności puree dyniowego, dodatkowi cynamonu i słodkiej suszonej żurawiny. Bo na czekoladę zawsze jest sezon ;)

Muffiny dyniowe z żurawiną i czekoladą - przepis stąd, z moimi modyfikacjami

Składniki:
250 g mąki
30 g otrębów pszennych
60 g cukru
2 łyżeczki proszku do piexzenia
1/2 łyżeczki cynamonu
1/4 łyżeczki soli
100 g żurawiny suszonej
50 g białej czekoladowy, pokrojone w kostkę (u mnie chipsów z gorzkiej czekolady)
190 g dyniowego puree
2 jajka
180 ml maślanki (u mnie jogurtu naturalnego)
5 łyżek oleju
kilka kropli aromatu waniliowego

Przygotowanie:

W jednej misce łączymy składniki suche, w drugiej mokre, które następnie dodajemy do suchych i szybko mieszamy.

Ciasto przekładamy do przygotowanych papilotek (umieszczonych w kokilkach/ ramekinach dla zachowania się kształtu) do wysokości 3/4 papilotki i pieczemy ok. 25-30 minut w piekarniku nagrzanym do 200 stopni.

Smacznego!

wtorek, 19 października 2010

Bananowe babeczki z kropelkami czekolady

Czekolada i banan to jedno z udanych połączeń w świecie deserów. Muffin to wdzięczny wypiek na weekendowe śniadanie - proste, szybkie, można je zrobić z dodatkiem wszystkiego, co tylko mamy pod ręką. Suma to udany początek dnia, szczególnie gdy mamy filiżankę gorącej kawy i dobre towarzystwo. Polecam!

Bananowe babeczki z kropelkami czekolady - przepis pochodzi z książki "Torty i ciasta.1001 przepisów z całego świata"

Składniki na 4 duże babeczki:
1/3 filiżanki mąki pełnoziarnistej
1/3 filiżanki mąki pszennej
2/3 łyżeczka proszku do pieczenia
1/4 łyżeczki sody
1/3 filiżanki cukru
Szczypta soli
40 ml roztopionego masła
1 duże jajko
1 średni rozgnieciony bardzo dojrzały banan
20 ml mleka
1/3 filiżanki kropelek czekoladowych


Przygotowanie:

Suche składniki mieszamy w jednej misce, mokre w drugiej, łączymy zawartość obu misek i dosypujemy kropelki czekoladowe. Krótko mieszamy i przekładamy ciasto do papilotek/ foremek.

Pieczemy 25 minut w piekarniku nagrzanym do temperatury 180 stopni, z termoobiegiem.

Smacznego! 
 

czwartek, 16 września 2010

Rozważna. Cukinia. Serowe babeczki z cukinią

Może tytuł "Rozważna i romantyczna" stanie się początkiem cyklu kulinarnego? Na początek wersja rozważna cukinii, a za jakiś czas - romantyczna (choć M. twierdzi, że powinnam raczej napisać "rozpustna").

Te niepozorne babeczki to świetna przekąska, dodatek do zupy lub podstawa śniadania - polecam je śmiało w każdej wersji!

Serowe babeczki z cukinią – z “Nowej Kuchni Włoskiej. Babeczki”

Składniki na 10 sztuk:
1 czubata szklanka startej cukinii
100 g mąki (1/2 pszennej, ½ pełnoziarnistej)
1 łyżeczka proszku do pieczenia
½ łyżeczki sody
1 średnie jajko
40 g oleju
50 ml mleka
80 g koziego sera (miękka rolada), pokrojonego w kostkę
Opcjonalnie nieco orzechów włoskich lub laskowych

Przygotowanie:

W jednej misce mieszamy mąkę, proszek do pieczenia i sodę. W drugiej - jajko, olej i mleko. Składniki mokre dodajemy do suchych, wrzucamy cukinię i kozi ser, krótko mieszamy.

Ciasto przekładamy do foremek lub papilotków i pieczemy 25 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni (z termoobiegiem).

Smacznego!

poniedziałek, 30 sierpnia 2010

Muffiny z kardamonem i wiśniami

Czy czasem nie macie tak, że odpowiedni przepis sam wpada Wam w ręce, pojawia się na jednym z blogów, książka otwiera się właśnie na tej stronie? Ja tak mam, i gdy jakiś czas temu przeczytałam wpis Małgosi, to akurat trafił on w moje bieżące potrzeby.

Muffiny z kardamonem i wiśniami - przepis stąd stąd (u Małgosi były czereśnie, u mnie - wiśnie)



Składniki na ok. 18-20 babeczek w foremkach muffinkowych

1 szklanka cukru
2 szklanka mąki
¾ szklanki migdałów mielonych (u mnie mąki migdałowej)
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżeczka mielonego kardamonu :)
szczypta soli
otarta skórka z 1 cytryny (zrezygnowałam)
200 g masła, roztopionego
2 jajka w temperaturze pokojowej
150 ml mleka
wiśnie (po jednej na babeczkę)


Przygotowanie:

Piekarnik rozgrzewamy do temperatury 190 stopni, z czeluści szafki wygrzebujemy blachę i/lub papilotki.


W drugiej misce mieszamy roztopione masło, jajka i mleko.

Łączymy zawartość dwóch misek, mieszamy krótko - tylko do połączenia się składników.

Ciasto nakładamy do 2/3 wysokości foremek, do każdej babeczki wkładamy po wiśni.

Pieczemy ok. 25 min.

Smacznego!

piątek, 27 sierpnia 2010

Muffiny czekoladowe z wiśniami i porto

Dawno nie bylo u mnie muffinów, więc pora nadrobić zaległości ;)

Tym bardziej, że latem mam na nie ochotę bardziej niż zawsze - ogromny wybór owoców, prowokuje mnie i kusi, a niewielka forma muffinów pozwala upiec coś z każdym owocem, owoce pojawiają się i znikają, przychodzą kolejne... I wystarczy nieco chłodniejszy wieczór, żeby zamarzyło mi się coś słodkiego, z piekarnika, z czekolady i z owocami...

Mam też w domu wielkiego fana porto i po raz pierwszy te muffiny piekłam jakiś rok temu - zasmakowaliśmy w nich oboje, więc nie żal mi było skorzystać z wypróbowanego przepisu zamiast eksperymentować.

Zapraszam na ...


Muffiny czekoladowe z wiśniami i porto - przepis na podstawie "Nowa kuchnia włoska. Babeczki"

Składniki na 12 sztuk:
150 g czekolady deserowej, połamanej na kawałki
125 g masła, miękkiego
250 g mąki
2 łyżeczki proszku do pieczenia
szczypta soli
150 g cukru
2 duże jajka
1 łyżeczka esencji waniliowej (można pominąć)
24 świeże wiśnie, wydrylowane i grubo posiekane

Wiśnie do dekoracji:
1 łyżeczka mąki kukurydzianej (ziemniaczana lub większa ilość zwykłej pszennej też się nada)
125 ml porto (w przepisie białego, ja biorę czerwone)
250 g świeżych wiśni (ja dryluję)
100 g cukru

Przygotowanie:

Czekoladę z masłem rozpuszczamy na parze, mieszamy i zestawiamy na bok.

Mąkę przesiewamy do miski, dodajemy proszek do pieczenia, sól i cukier.

W drugiej, większej misce mieszamy jajka i esencję waniliową. Dodajemy masę czekoladowo-maślaną oraz produkty sypkie. Mieszamy aż do połączenia się składników.

Ciasto przekładamy do foremek lub papilotek do 1/3 wysokości, do każdej wkładamy po 2 wiśnie i przykrywamy kolejną warstwą ciasto.

Pieczemy 20 minut w 190 stopniach.

W międzyczasie mieszamy mąkę z porto na gładką masę, a wiśnie z cukrem wkładamy do rondelka. Podgrzewamy na niewielkim ogniu, dodajemy mąkę z porto. Mieszamy i gotujemy ok. 10 minut - mamy otrzymać wiśnie w gęstym syropie o konsystencji trochę galaretkowatej.

Muffiny dekorujemy wiśniami i smacznego!


sobota, 13 marca 2010

Muffiny migdałowo-czekoladowe. Sposób na weekendowy poranek

Szybko, ale jakby od niechcenia. Słodko, ale nieprzesadnie.

Muffiny migdałowo-czekoladowe - przepis stąd, trochę zmieniony

Składniki:
 3/4 szklanki mąki
3/4 szklanki mąki migdałowej
1 szklanka brązowego cukru
3 łyżki kakao
1 łyżeczka proszku do pieczenia
6 łyżek oleju arachidowego
1 szklanka mleka

Przygotowanie:

Osobno wymieszać suche składniki, osobno mokre. Wymieszać i piec 20 minut w 180 stopniach.

Można posmarować stopioną gorzką czekoladą i posypać płatkami migdałów.





wtorek, 19 stycznia 2010

Jestem anonimowym muffinoholikiem. Dziś kakaowe muffiny z suszonymi śliwkami i cynamonem

Tak, chyba jestem uzależniona. Ale jest mi z tym dobrze, bo muffiny są wyjątkowo praktycznym wypiekiem - szybkie, indywidualne, a ilość ich wariacji jest ograniczona tylko naszymi pomysłami. Dlatego je piekę. I napiec się nie mogę - zresztą chyba nikt mi nie powie, że upiekł wszystkie możliwe kombinacje? ;)




Muffiny kakaowe z suszonymi śliwkami – na podstawie przepisu Majanki, której serdecznie dziękuję za inspirację! Piekłam zgodnie z obietnicą daną Majance w niedzielę - mam nadzieję, że wybaczy mi zwłokę ;)



Składniki na 4 bardzo dorodne muffiny:
1 szklanka mąki: ½ pszennej, ¼ żytniej, ¼ zmielonych orzechów laskowych
1/2 szklanki cukru
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
2 łyżeczki kakao
1 łyżeczka cynamonu
szczypta soli
1/2 szklanki pokrojonych w kawałki suszonych śliwek
1 jajko
1/2 szklanki jogurtu
3 łyżki rozpuszczonego masła
1 łyżka mleka
kilka kropli aromatu waniliowego 

Przygotowanie:

Osobno mieszamy suche składniki, osobno mokre. Łączymy zawartość obu misek, dodajemy śliwki i mieszamy.

Pieczemy 15-20 minut w 180 stopniach.

Popijamy zimnym mlekiem - mniam!

PS. Wszystkich chętnych do wstąpienia do Klubu Muffinoholika proszę o info ;)

sobota, 16 stycznia 2010

Muffiny z kardamonem i żurawiną

Wczoraj przygotowując czekoladki z cynamonem i kardamonem (wyszły pysznie, ale nie do końca fotogenicznie - jednak bez termometru do czekolady się nie obejdzie) pomyślałam: a jakby tam sobie jutro upiec na śniadanie muffiny z kardamonem?


Jak nietrudno się domyślić taka myśl tak łatwo nie mija, a podczas poszukiwania przepisów dodatkowo okazało się, że kardamon lubi żurawinę...

Muffiny z kardamonem i żurawinami - przepis na podstawie http://allrecipes.com/recipe/cranberry-cardamom-muffins/Detail.aspx, podaję ze swoimi modyfikacjami 

Składniki na 6 muffinów:
3/4 szklanki mąki
1/4 szklanki cukru
1/2 łyżeczki sody
1/4 łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżeczka kardamonu (w oryginale była 1/8, dajcie tyle ile lubicie)
1/2 szklanki świeżej lub zamrożonej żurawiny (moja była czymś pomiędzy - kupowałam świeżą na bazarku, ale skoro leżała na dworze, to była lekko zmrożona jak z nią przyszłam do domu ;)
1 jajko
1/2 szklanki mleka
2 łyżki rozpuszczonego masła
kilka kropki aromatu waniliowego

Przygotowanie:

W jednej misce mieszamy składniki sypkie, w drugiej mieszamy płynne. Zawartość obu misek mieszamy pobieżnie i dodajemy żurawiny.

Pieczemy 15-20 minut w 180 stopniach.

Smacznego! :)

niedziela, 29 listopada 2009

Cytrynowe muffiny z siódmej rano

Kolejny dzień szybkich muffinów, w sam raz do zjedzenie by nabrać energii na długi dzień na uczelni.

Wyszły maślane, miękkie, ale jak na mój gust za mało cytrynowe ;) Następnym razem dam więcej skórki i/ lub soku z cytryny.


Cytrynowe muffiny - przepis z Moich Wypieków (piekłam z połowy składników)

Składniki na około 10 babeczek:
1 szklanka mąki
3/4 łyżeczki proszku do pieczenia
szczypta soli
3/4 szklanki drobnego cukru (dałam mniej)
60 g masła, miękkiego
2 jajka
6 łyżek (90 ml) maślanki (lub jogurtu naturalnego)
sok z 1 cytryny
otarta skórka z 2 cytryn
cukier puder - do oprószenia

Przygotowanie:

Masło zmiksować z cukrem na gładki krem, dodawać pojedynczo jajka, miksować dalej.

Mąkę z proszkiem i solą wymieszać z drugim naczyniu, wsypać do miksera.

Dodać maślankę, sok i skórkę cytrynową.

Piec 15-18 minut w 180 stopniach.

Ostudzić i oprószyć cukrem pudrem.

I mimo ambitnych planów na weekend cytrusowy będzie to chyba jedyny dodany przepis - a szkoda :( Cóż, nadrobię innym razem ;)




sobota, 28 listopada 2009

Muffiny z żurawinami

Ochoczo wstałam dziś o 7, by szybko przygotować ciasto na muffiny, wstawić je do piekarnika i dopiero wtedy iść pod prysznic. Tym sposobem muffiny oznajmiły o swej gotowości do spożycia w momencie, gdy suszyłam włosy.

Czekały na mnie ciepłe i mięciutkie. Pyszne. Z delikatną nutą korzenną - polecam teraz, gdy jest świeża żurawina.


Muffiny z żurawinami - przepis z blogu Moje Wypieki Trochę pozmieniałam proporcje - podaję już swoje. To moje drugie podejście do tych samych muffinów - upewniło mnie tylko, że to jedne z lepszych, które jadłam.

Składniki:
2 szklanki mąki razowej żytniej
2/3 szklanki cukru brązowego
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżeczka sody oczyszczonej
szczypta soli
1 i 3/4 szklanki świeżej żurawiny
1 szklanka mleka
60 g roztopionego masła

1 duże jajko
1 łyżeczka przyprawy korzennej

Przygotowanie:

W jednym naczyniu wymieszać składniki sypkie, w drugim mokre. Połączyć zawartość obu naczyń i pobieżnie wymieszać. Nałożyć do foremek i piec 20-25 min w 190 stopniach.

niedziela, 15 listopada 2009

Kokos też orzech czyli kokosowe muffinki z białą czekoladą i cytryną


Muffinki kokosowo-cytrynowe z białą czekoladą - przepis z For the body and soul

Składniki:
150 g mąki
2 łyżeczki proszku do pieczenia
¼ łyżeczki soli
40 g cukru pudru
100 g białej czekolady, pokrojonej wkawałeczki
½ szklanki wiórków kokosowych
1 jajko
100 ml mleka
50 g rozpuszczonego masła
Kilka kropli aromatu kokosowego
1 cytryna (w oryginale była limonka)

Do dekoracji:
100 g białej czekolady, rozpuszczonej w kąpieli wodnej
Kilka łyżek wiórków kokosowych

Przygotowanie:

Cytrynę dokładnie umyć, zetrzeć z niej skórkę. Miąższ delikatnie oddzielić od skórki i błonek, rozdrobnić.

W dużej misce połączyć suche składniki (mąka, proszek do pieczenia, sól, cukier, czekoladę, wiórki kokosowe i skórkę cytrynową).

Jajko ubić z mlekiem, masłem, aromatem kokosowym i miąższem z cytryny. Wlać do dużej miski, szybko i pobieżnie wymieszać.

Masę przełożyć do papilotek lub foremek (u mnie 6 nieco większych niż zwykłe).

Piec ok. 20 minut w 200 stopniach.

Ostudzone muffinki wyjąć z foremek. Posmarować czekoladą i obsypać wiórkami kokosowymi.

Smacznego!


To mój drugi przepis do akcji orzechowej
 

czwartek, 22 października 2009

Muffiny kukurydziane na szybką kolację


Niby z książki śniadaniowej, ale ja lubię je najbardziej na szybką kolację po pracy. Wracam, szybko mieszam składniki, smaruję kokilki, a w międzyczasie nagrzewam piekarnik.

Dziś robiłam je po raz trzeci i za każdym razem są trochę inne. Zmieniam dodatki. Mąka kukurydziana i dodatek cukru nadają muffinom delikatność i miękkość oraz pozwalają na łatwe komponowanie z różnymi smakami. Najlepiej zdecydowanymi, dlatego ja w następnych podejściach spróbuję dać czosnek i rozmaryn, a jeszcze innym razem anchois, potem kozi ser czy fetę – pomysłów starczy mi jeszcze na długo ;)

Muffiny kukurydziane – przepis na podstawie Mufinków kukurydzianych z bekonem i serem z książki Le Cordon Bleu. Kuchnia domowa – śniadania

Składniki – przepis oryginalny na 12 muffinów:
140 g mąki pszennej
140 g mąki kukurydzianej
30 g cukru
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka soli
290 ml maślanki (czasem daję jogurt naturalny albo mleko, też wychodzi bardzo smaczne)
2 jajka
70 g rozpuszczonego masła (zastępuję oliwą z oliwek)
120 g startego sera cheddar i 90 g bekonu (nigdy takich nie zrobiłam. Za pierwszym razem dałam podsmażoną dużą cebulę i drobno pokrojone ostre czerwone papryczki – wyszły pyszne. Za drugim podejściem, żółty ser i suszone pomidory, a oliwę z oliwek zastąpiłam oliwą z pomidorów – muffiny miały lekko czerwony kolor, piękny zapach i cudny smak. Za trzecim, dzisiejszym razem – gorgonzola i świeżo starty pieprz, pycha).

Przygotowanie:

Nagrzewamy piekarnik do 180 stopni, smarujemy foremki masłem.

Osobno mieszamy mąki, cukier, proszek do pieczenia i sól. W drugiej miseczce roztrzepujemy jajka z maślanką i masłem. Mieszamy zawartość obu misek, dodajemy smakowite wypełnienie według własnego uznania, delikatnie mieszamy.

Wypełniamy foremki do ¾ wysokości, pieczemy około 15-20 minut.

Muffiny są dobre od razu, na ciepło, jak i kolejnego dnia na zimno, np. jako dodatek do sałatki.

Polecam, bo to nasze ulubione muffiny wytrawne.

czwartek, 1 października 2009

Brak - wody. Są - muffiny jabłkowe z kandyzowanym imbirem


Wstaję rano, a tu nie ma wody. No dobra, wieczorem też nie było, ale miałam nadzieję, że magicznie przez noc woda się pojawi. Awaryjnego zbiornika wody (nawet zimnej brak). Mamy tylko butelkę o pojemności 1.5 litra. Nie ma żadnego ogłoszenia o przerwie w dostawie wody, konserwator (stanowisko, które pamiętam ostatnio z czasów szkoły podstawowej) urzęduje od 8. Woda jest na zewnątrz – coś tam kropi. Propozycji, żeby przynieść 2 x 5 litra wody z pobliskiego sklepu M. nie zaakceptował. Do oddalonej nieco bardziej myjni samochodowej pewnie nas też nie przyjmą ;)

W zasadzie to fajnie, bo wezmę dzień urlopu na żądanie i będę miała dzień dziecka. I zacznę pysznym śniadaniem (w ekspresie do kawy jest woda – uratowani!) :)

Muffiny z jabłkiem i kandyzowanym imbirem – przepis z Kuchni Agaty

Składniki (ja robiłam z połowy poniższej porcji):
1/3 kostki miękkiego masła
2 szklanki mąki (u mnie pszenna pełnoziarnista)
1 szklanka cukru
1 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki soli
2 duże jaja
1/2 szklanki mleka
esencja waniliowa (u mnie nieco aromatu korzennego)
2 jabłka pokrojone w kosteczkę
2 łyżki posiekanego kandyzowanego imbiru
cynamon i gałka muszkatołowa do posypania wierzchu (można też uzyć mieszanki przypraw do piernika) – nie dałam

Przygotowanie:

Masło stopiłam, wymieszałam z ubitym jajkiem, aromatem i mlekiem. Mąkę wymieszałam z cukrem, proszkiem do pieczenia i solą. Jabłka obrałam i pokroiłam w kosteczkę, imbir drobno posiekałam. Wymieszałam suche z mokrymi, dodałam jabłko i imbir.

Przełożyłam do wysmarowanych masłem foremek, piekłam 20 minut w 190 stopniach.

Muffiny są pyszne i mięciutkie, z wyraźną nutą jabłek i imbiru – polecam!

sobota, 5 września 2009

Muffiny na koniec lata. Z czerwoną porzeczką


Chyba pierwszy pochmurny sobotni poranek od długiego czasu. W szyby uderzają krople deszczu. Niespecjalnie chce mi się wstawać, bo przecież na rolki nie pójdę, a one pozwalały mi na szybką pobudkę o porannej weekendowej godzinie. W ogóle nie chce mi się wychodzić z domu, ale przecież w ten weekend miałam gotować zupy z sezonowych warzyw, a warzywa niekupione… Może się przejaśni?

Siedzę na kanapie, a ze mną kwaskowy smak końca lata. W owocach czuję dużo słońca, czerwone koraliki kumulowały gorące promienie przez długi czas, a teraz mi je oddają. Wgryzam się w nie ze smakiem, ciesząc się, że tego lata kupiłam porzeczki kilka razy i wzbogaciły wypieki, jak i kremowe jogurty. Może jednak pójdę i kupię jeszcze trochę? I zamrożę, by smakować je ponownie w uzależniającym ciasto kawowo-jogurtowe z czerwonymi porzeczkami (dzięki Majanko!) i muffinach, takich jak te?

Chyba się przejaśnia – idę!

Muffiny z czerwonymi porzeczkami – przepis z blogu Pycha ciasta

Składniki:
1 szklanka mąki pszennej pełnoziarnistej
trochę więcej niż ½ łyżeczki proszku do pieczenia
szczypta soli
1/4 szklanki cukru pudru
1 szklanka czerwonych porzeczek
45 g roztopionej margaryny
1 jajko
½ łyżeczki aromatu waniliowego
¼ szklanki maślanki

Przygotowanie:

W jednym naczyniu mieszamy składniki suche, w drugim mokre. Łączymy zawartość obu naczyń, krótko i pobieżnie mieszamy. Dodajemy porzeczki, delikatnie mieszamy.

Ciasto przekładamy do natłuszczonych foremek lub papilotek, pieczemy 25-30 minut w temperaturze 190 stopni.

wtorek, 1 września 2009

Jego wysokość muffin


Najpierw kupiłam borówki, a potem zaczęłam się zastanawiać, co z nimi zrobić. Okazało się, że przepisów nie ma tak wiele – zdecydowanie więcej można znaleźć z wykorzystaniem borówki amerykańskiej.



Mi najbardziej do gustu przypadł przepis Dorotus – sporo owoców plus przyprawa do pierników. Strzał w dziesiątkę!

 
Muffiny z borówkami – przepis od Dorotus, z Moich Wypieków (Muffiny z żurawinami)


Składniki na 12 sztuk (u mnie jajko było średnie, więc piekłam z ¾ podanych proporcji):
2 szklanki mąki (u mnie pszennej pełnoziarnistej)
2/3 szklanki cukru (u mnie nieco więcej, bo bałam się, że będą kwaśne)
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka sody oczyszczonej
szczypta soli
1 szklanka świeżych borówek
3/4 szklanki maślanki
1/3 szklanki mleka
60 g roztopionego masła
1 duże jajko
1 łyżka soku z cytryny (u mnie bez)
1 łyżeczka przyprawy korzennej


Przygotowanie:


W jednej misce mieszamy składniki suche, w drugiej mokre. Mieszamy zawartość obu misek, dodajemy borówki. Przekładamy do foremek, pieczemy w piekarniku o temperaturze 190 stopni przez 20-25 minut.